środa, 8 lipca 2015

ROZDZIAŁ III

Zaczął padać deszcz, gdy dochodziłam do kafejki. Podchodząc do szyby ujrzałam w środku machającą do mnie Katy. Zdjęłam kaptur, wzięłam głęboki oddech i powiedziałam sobie, że dam radę. Gdy byłam już w środku usłyszałam krzyczącą w moją stronę przyjaciółkę.

- Co jest z tobą? Jesteś spóźniona 20 minut! Niedługo i ja spóźnię się przez ciebie do szkoły! - krzyczała mi
prosto w twarz na całą kafejkę.

Katy jest perfekcjonistką. Mimo że jest moją najlepszą przyjaciółką nienawidzę w niej tej przesadności oraz tego, że wszyscy według niej mają być punktualnie, wszystko musi być wykonane idealnie blablabla. Ja taka bynajmniej nie jestem.

- Dziękuję za miłe przywitanie Katy! Mnie też miło jest cię widzieć! - odpowiedziałam sarkazmem
- Przpraszam, Nao..Trochę mnie poniosło, ale to wszystko związane jest ze stresem związanym z przygotowaniem do imprezy!
Nagle zrobiło mi się strasznie duszno i słabo. Zapomniałam. Jutro są moje urodziny, a ja dzisiaj wyjeżdżam i zostawiam wszystkich. Teraz wszystko stało się trudniejsze niż myślałam.
- Katy..muszę ci coś ważnego powiedzieć.. - zaczęłam
- No ja myślę! Przecież nie dzwoniłabyś do mnie o s z ó s t e j rano, żeby tak o sobie pogadać! - znów zaczęła na mnie krzyczeć

Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Nie miałam już siły udawać, że wszystko jest w porządku. Siedziałam z dłońmi na twarzy. Ludzie patrzyli na mnie dziwnym wzrokiem. Katy wstała i podeszła do mnie.

- Heej, co się dzieje maleńka?
- Wszystko straciłam, ja już nie mam siły - odparłam szlochając
- Jak to? O co chodzi? Powiedz mi co się dzieje..
- Chodźmy stąd, tu jest zbyt dużo ludzi.

Wstałyśmy i poszłyśmy w nasze ulubione miejsce. Znajdowało się ono obok parku. Na środku góry stała ławka, nasza ławka. Z tamtego miejsca miałyśmy widok na całe miasto. W tym  magicznym miejscu miałam swój pierwszy pocałunek z Brianem. Miałam ogromny sentyment do tego miejsca i łzy cisnęły mi się do oczu na samą myśl, że więcej tutaj nie wrócę.

- No mów o co chodzi! Umieram już z ciekawości!
Usiadłyśmy. Wzięłam głęboki oddech, jednak czułam w gardle tą popularną kluchę.
- Katy..nie dam rady tego powiedzieć..
- To napisz - odpowiedziała
Spojrzałam na nią zdzwiona.
- Tak jak kiedyś, jak byłyśmy małe, kiedy bałyśmy się przyznać się do błędu. - dokończyła.
Wyjęłam zeszyt i wyrwałam z niego kartkę. Napisałam wszystko ze łzami w oczach i podałam Katy wilgoty od płaczu papier. Przyjaciółka wzięła ją ode mnie i czytała w spokoju trzymając mnie za dłoń. Gdy skończyła odłożyła kartkę, spojrzała prosto w moje oczy i przytuliła mnie. Siedziałyśmy w ciszy i bezruchu kilka minut, ale to wystarczyło. Nie potrzebowałam zbędnych słów, tylko wsparcia.
- Nao..tak mi przykro..Rozumiem, że to wszystko cię przerasta, ale musisz być silna..Dasz radę, wierzę w ciebie skarbie
- Dziękuję Katy - odpowiedziałam.

Wstałam, by pożegnać się z tym miejscem. Zrobiłam zdjęcie i poszłam odprowadzić Katy na zajęcia. W czasie drogi pisałam SMS-a do Briana nie patrząc na nikogo i świat wokół mnie. Nagle wpadłam na kogoś, przeprosiłam i spojrzałam na osoby, które potrąciłam idąc jak obłakana. Para, na którą wpadłam to całujący się Brian z największą dziwką w szkole - Jessicą.

3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa fabuła. Z rozdziału na rozdział idzie Ci coraz lepiej. Podoba mi się, że rozdziały nie są zbyt długie, nie nudzą i są napisane prostym językiem. Jedyne, na co mogłabyś, moim zdaniem, zwrócić większą uwagę, to nie powtarzanie obok siebie tylu razy takich samych słów. ;)

    http://monikaspassions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie zwróciłam na to uwagę i zaraz postaram się to poprawić, bo ostatni rozdział pisałam z aplikacji i nie zauważyłam błędów:(
      dziękuję za przeczytanie i uwagi to dla mnie ważne i zapraszam jeszcze dzisiaj, bo pojawi się nowy rozdział!!

      Usuń