Nerwowo zaczęłam przeglądać wszystkie notesy, notatniki i książkę telefoniczną w celu odnalezienia numeru do Madison. Nie mogłam uspokoić się od płaczu, jednak wiedziałam, że nie mogę teraz położyć się i po prostu użalać się nad sobą. Na to przyjdzie jeszcze czas. Mimo starań nie udało mi się niczego znaleźć, jednak nie poddałam się. Miałam wrażenie, że to wszystko to tylko zły sen, sen na jawie i za pomocą uszczypnięcia obudzę się i o wszystkim zapomnę, niestety tak nie było. Spojrzałam na zegar, który wskazywał godzinę 04:56. Wstałam z ziemi i posprzątałam leżące na ziemi stosy kartek. Cała ta sytuacja wydawała się być dla mnie bardzo dziwna. Rodzice mieli dobry kontakt z ciotką, jednak ukrywając wszelkie dane na jej temat chcieli prawdopodobnie wymazać ją z pamięci.
Nalałam gorącej wody do wanny, aby spróbować odciąć się od tego, co w tym momencie przechodziłam. Spojrzałam jeszcze w lustro i zobaczyłam przerażoną ciemnowłosą dziewczynę. Moje włosy były całe mokre, pokręcone i wyglądały jakbym właśnie wyszła z kąpieli. Moje oczy były całe zapuchnięte od płaczu, a usta przybrały dziwny grymas.
- Powinnam iść dzisiaj do szkoły.. - pomyślałam - Jak ja w ogóle w takim stanie mogę myśleć o szkole? To chyba przez zmęczenie - odparłam.
Zdjęłam z siebie szlafrok, który zarzuciłam na siebie nerwowo, kiedy zadzwoniła ciotka i zanurzyłam się w gorącej wodzie. Nagle zadzwonił telefon, który wyrwał mnie z tej odprężającej chwili. Szybko wyskoczyłam z wanny i pobiegłam po komórkę z nadzieją, że dzwoni do mnie właśnie ciocia Madison. Wyświetlił się numer nieznany.
- Halo? Mam nadzieję, że to Ty ciociu Madison
- Tak, Naomi, to ja - odpowiedziała. Wcześniej zerwało połączenie, dlatego dzwonię po raz kolejny. Dzisiaj o 14:00 masz zapłacony już lot do mnie, do Paryża. Spakuj się szybko i nie spóźnij się na lot!
Słysząc te słowa moja ręka upuściła trzymany telefon i po raz kolejny ze łzami w oczach siedziałam w bezruchu. Nie dość, że mój świat legł w gruzach w ciągu kilku minut to teraz to? Mam zostawić szkołę, przyjaciół i chłopaka? To wszystko zaczęło mnie przerastać jeszcze bardziej.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać, dlaczego akurat ja? Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie? Nie mogłam przestać płakać. Jednak musiałam wziąć się w garść. Nie mogłam się poddać i tak wiele w życiu przeszłam. Sierociniec, ciągłe zmiany szkoły, fałszywi przyjaciele i wiele razy złamane serce. Nie miałam czasu na leżenie w bezczynności, musiałam jak najszybciej spotkać się z przyjaciółmi i Brianem, żeby im przekazać, że wylatuję i o tym co się stało.
- Powinnam iść dzisiaj do szkoły.. - pomyślałam - Jak ja w ogóle w takim stanie mogę myśleć o szkole? To chyba przez zmęczenie - odparłam.
Zdjęłam z siebie szlafrok, który zarzuciłam na siebie nerwowo, kiedy zadzwoniła ciotka i zanurzyłam się w gorącej wodzie. Nagle zadzwonił telefon, który wyrwał mnie z tej odprężającej chwili. Szybko wyskoczyłam z wanny i pobiegłam po komórkę z nadzieją, że dzwoni do mnie właśnie ciocia Madison. Wyświetlił się numer nieznany.
- Halo? Mam nadzieję, że to Ty ciociu Madison
- Tak, Naomi, to ja - odpowiedziała. Wcześniej zerwało połączenie, dlatego dzwonię po raz kolejny. Dzisiaj o 14:00 masz zapłacony już lot do mnie, do Paryża. Spakuj się szybko i nie spóźnij się na lot!
Słysząc te słowa moja ręka upuściła trzymany telefon i po raz kolejny ze łzami w oczach siedziałam w bezruchu. Nie dość, że mój świat legł w gruzach w ciągu kilku minut to teraz to? Mam zostawić szkołę, przyjaciół i chłopaka? To wszystko zaczęło mnie przerastać jeszcze bardziej.
Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać, dlaczego akurat ja? Dlaczego musiało to spotkać akurat mnie? Nie mogłam przestać płakać. Jednak musiałam wziąć się w garść. Nie mogłam się poddać i tak wiele w życiu przeszłam. Sierociniec, ciągłe zmiany szkoły, fałszywi przyjaciele i wiele razy złamane serce. Nie miałam czasu na leżenie w bezczynności, musiałam jak najszybciej spotkać się z przyjaciółmi i Brianem, żeby im przekazać, że wylatuję i o tym co się stało.
Po godzinie byłam już gotowa do wyjścia. Napisałam SMS-a do Katy, aby spotkała się ze mną w kafejce jeszcze przed szkołą. Była bardzo zdziwiona, ale zgodziła się przyjść.
Po drodze do umówionego miejsca mijałam wiele sklepów, kiosków, w których wszędzie była mowa o katastrofie, w której zginął James. Nie mogłam przestać płakać, przechodnie patrzyli się na mnie, jak na obłąkaną osobę. Czułam się właśnie tak, ale musiałam starać się tego nie okazywać.
Nagle zabolało mnie ramię. Ból był tak silny, że upadłam na ziemię. Przechodzące obok osoby nie zwróciły na mnie uwagi, oprócz jednego wysokiego chłopaka o blond włosach i niebieskich oczach. Wyglądał na starszego ode mnie.
- Halo? Słyszysz mnie? Możesz wstać? Co się stało? - spytał przerażony.
Pomógł mi wstać i usiadł ze mną na ławce, która znajdowała się obok nas.
- Tak, wszystko ok. - odparłam trzymając bolące miejsce. Sama nie wiem co się stało, ale zaczęło boleć mnie ramię.
- Może się uderzyłaś lub coś Cię ugryzło? - odpowiedział ten tajemniczy chłopak.
Spojrzałam na ramię, jednak na bolącym miejscu nie było żadnego śladu.
- Przepraszam, nawet się nie przedstawiłem. Mam na imię David.
- Naomi, miło mi poznać i dziękuję za pomoc. - odparłam onieśmielona
- Nie ma za co, ale mógłbym spojrzeć na Twoje ramię? Bardzo mnie to ciekawi. - spytał.
- Oczywiście.
Odsłoniłam sweterek znajdujący się na bolącym miejscu. David dotknął ramię i cały ból zniknął. Byłam bardzo zdziwiona.
- To dziwne, nic tu nie ma, a jak się teraz czujesz?
- Już lepiej, dziękuję.
Chłopak wstając spojrzał w moje oczy. W jego wzroku było coś dziwnego. Miałam wrażenie, że zobaczyłam jakąś iskierkę, to było niesamowite.
- Gdyby coś się stało, zawsze możesz do mnie zadzwonić - odparł - Tutaj masz mój numer telefonu.
Podał mi karteczkę i odszedł. Byłam onieśmielona i zdziwiona. Po kilku minutach, spóźniona już na spotkanie, wstałam z ławki i ruszyłam w stronę kafejki, w której byłam umówiona z Katy.
Po drodze do umówionego miejsca mijałam wiele sklepów, kiosków, w których wszędzie była mowa o katastrofie, w której zginął James. Nie mogłam przestać płakać, przechodnie patrzyli się na mnie, jak na obłąkaną osobę. Czułam się właśnie tak, ale musiałam starać się tego nie okazywać.
Nagle zabolało mnie ramię. Ból był tak silny, że upadłam na ziemię. Przechodzące obok osoby nie zwróciły na mnie uwagi, oprócz jednego wysokiego chłopaka o blond włosach i niebieskich oczach. Wyglądał na starszego ode mnie.
- Halo? Słyszysz mnie? Możesz wstać? Co się stało? - spytał przerażony.
Pomógł mi wstać i usiadł ze mną na ławce, która znajdowała się obok nas.
- Tak, wszystko ok. - odparłam trzymając bolące miejsce. Sama nie wiem co się stało, ale zaczęło boleć mnie ramię.
- Może się uderzyłaś lub coś Cię ugryzło? - odpowiedział ten tajemniczy chłopak.
Spojrzałam na ramię, jednak na bolącym miejscu nie było żadnego śladu.
- Przepraszam, nawet się nie przedstawiłem. Mam na imię David.
- Naomi, miło mi poznać i dziękuję za pomoc. - odparłam onieśmielona
- Nie ma za co, ale mógłbym spojrzeć na Twoje ramię? Bardzo mnie to ciekawi. - spytał.
- Oczywiście.
Odsłoniłam sweterek znajdujący się na bolącym miejscu. David dotknął ramię i cały ból zniknął. Byłam bardzo zdziwiona.
- To dziwne, nic tu nie ma, a jak się teraz czujesz?
- Już lepiej, dziękuję.
Chłopak wstając spojrzał w moje oczy. W jego wzroku było coś dziwnego. Miałam wrażenie, że zobaczyłam jakąś iskierkę, to było niesamowite.
- Gdyby coś się stało, zawsze możesz do mnie zadzwonić - odparł - Tutaj masz mój numer telefonu.
Podał mi karteczkę i odszedł. Byłam onieśmielona i zdziwiona. Po kilku minutach, spóźniona już na spotkanie, wstałam z ławki i ruszyłam w stronę kafejki, w której byłam umówiona z Katy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz