wtorek, 21 lipca 2015
ROZDZIAŁ IV
Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam. Ze łzami w oczach uciekłam z tamtego miejsca. Sama nie wiedziałam co mam zrobić. Całą sytuację zauważyła też Katy i zaraz podbiegła do Briana i kątem oka zauważyłam, że zaczęła się z nim szarpać. Postanowiłam wrócić do domu i rozpocząć w końcu pakowanie na wyjazd. W tym momencie cieszyłam się, że zostawiam go samego z tą dziwką i nie będę musiała więcej na nich patrzeć.
Po powrocie pomyślałam, że pójdę na strych znaleźć jakąś walizkę lub torbę, do której spakuję swoje ubrania. Nie wiedziałam na jak długo wyjadę do ciotki, a nie mogłam się z nią niestety skontaktować. Wzięłam ze sobą zapałki i jakąś szczotkę, żeby zgarnąć po drodze pajęczyny i kurz, bo są obrzydliwe. Bardzo nie lubię tego miejsca i byłam w nim tylko raz w życiu jako mała dziewczynka. Bałam się tam chodzić sama i od zawsze czułam, że jest tam coś ukrywane przez moich rodziców, jednak strach paraliżował mnie przed samym wejściem na górę. Teraz nie miałam wyjścia.
- Ok Nao, tylko spokojnie. Wdech i wydech. Wejdziesz tylko tam na moment, sięgniesz torbę i szybciutko wrócisz z powrotem.
Strych sam w sobie nie jest przepięknym miejscem, więc chciałam mieć już to z głowy. Gdy weszłam po schodkach na górę ujrzałam otwarte drzwi. Zdziwiło mnie to, ale mimo tego musiałam tam wejść. Serce waliło jak opętane. Czułam dziwną obawę przed tym miejscem. Dostałam się do środka i zauważyłam masę porozrzucanych książek i mebli. Zaczęłam odgarniać wszystko, żeby znaleźć walizkę. Na stoliku znalazłam szkatułkę, a w niej kilka naszyjników, pierścionków i bransoletek. Zaciekawił mnie jeden wisiorek. Na łańcuszku powieszona była zawieszka w kształcie słońca, które miało twarz i się uśmiechało. Spodobał mi się i gdy go dotknęłam poczułam dziwne uczucie. Tak jakby coś mnie tchnęło. Założyłam ozdobę na szyję i poszłam dalej szukać i sprzątać to znienawidzone przeze mnie miejsce.
Po 2 godzinach byłam już po sprzątaniu i spakowaniu najważniejszych rzeczy. Stwierdziłam, że wezmę tylko kilka ubrań, a resztę walizki zajmą moje ukochane książki i bibeloty, do których jestem przywiązana, bo dostałam je od rodziców lub Katy. Wszystkie inne prezenty, które miałam od Briana wrzuciłam do kominka, bo nie chciałam więcej do tego wracać. Zostało mi jeszcze trochę oszczędności, które odkładałam na prezent z okazji rocznicy z moim byłym, więc postanowiłam, że ewentualnie w Paryżu kupię sobie kilka rzeczy. Miałam jednak cichą nadzieję, że wrócę tu niedługo.
Dochodziła godzina 11:15. Zadzwoniłam po taksówkę, bo o 14 mam zaplanowany wylot. Po 15 minutach taksówkarz czekał już na mnie na dole. Poprosiłam go, żeby pomógł mi z walizką, a ja sama wzięłam torbę na ramię. Spojrzałam ostatni raz na mój pokój i całe mieszkanie. Łzy cisnęły mi się do oczu. Nie chciałam wyjeżdżać, chciałam jedynie cofnięcia czasu. Pozamykałam dom, schowałam klucze z moją ulubioną przywieszką z imieniem, którą dostałam od Katy i ruszyłam w stronę auta. Jadąc ulicami Los Angeles oparta na szybie patrzyłam na ulice i przechodniów. W głowie miałam tysiące myśli i obawę, co będzie dalej. Padał deszcz, a ludzie zaczęli się skrywać pod daszkami lub parasolami. Pomyślałam, że ja też chciałabym tak skryć się przed światem, ale nie mogłam się poddać. Czułam, że mam jakąś misję do wypełnienia.
- Panienka dokąd się sama wybiera? - spytał nagle taksówkarz i wyrwał mnie z pogrążenia we własnych myślach.
- Lecę do cioci, do Paryża - odparłam cicho.
- Zazdroszczę Pani. Mnie pozostaje tylko jeżdżenie po tym zakorkowanym mieście i wyczekiwanie na jakichkolwiek klientów. Wie pani, że...
Przestałam go słuchać i zasnęłam. Nawet nie wiedziałam kiedy.
- Halo, proszę pani, dojechaliśmy - zaczął budzić mnie kierowca. Zauważyłem, że moje opowieści zanudzają, ale nie sądziłem, że aż tak haha - zaczął żartować.
Otworzyłam oczy i szybko wzięłam ze sobą torbę, zapłaciłam i wysiadłam. Bardzo uprzejmy pan pomógł mi wyjąć walizkę z bagażnika samochodu i ruszyłam w stronę wejścia do lotniska.
- Dasz radę Nao, zobaczysz, że będzie dobrze - mówiłam do siebie w myślach.
Ze sztucznym uśmiechem na twarzy ruszyłam przed siebie i weszłam do środka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
świetne przeczytałam jednym tchem :3
OdpowiedzUsuńkadziaablog♥KLIK